Wraz z początkiem jesieni w mediach, tradycyjnie już, pojawiły się informacje o licznych akcjach edukacyjnych samorządów i służb porządkowych o tym, jak ważne jest bezpieczeństwo na drodze. “Świeć przykładem – Noś odblaski!” Wielopolskiej Policji, “Ogólnopolski Policyjny Dzień Odblasków”” Policji Polskiej czy Tydzień Bezpieczeństwa m.st. Warszawy to wybrane z nich. “Bezpieczeństwo ponad wszystko”, “Bądź bezpieczny!” grzmią do nas hasła z profili społecznościowych i reklam w internetach. Lata mijają, a my cały czas uprawiamy victim blaming lever hard zrzucając na ofiary odpowiedzialność za wypadki drogowe. Wbrew wiedzy, danym, doświadczeniom. To droga na skróty czy celowe działanie?
Kto jest odpowiedzialny na bezpieczeństwo na drodze?
Odpowiedź jest prosta. Dorosły. Obywatel, który posiada moc czynów prawnych i odpowiedzialności z niej płynących. Dorosły, który otrzymuje prawo jazdy w efekcie przejścia kursu nauki jazdy i zdania państwowego egzaminu. Dorosły, który z innymi dorosłymi – reprezentującymi państwo – wchodzi w swoistą umowę: my pozwalamy ci jeździć maszyną, którą jest samochodów, po publicznych drogach, ty zobowiązujesz się do jeżdżenia nią tak, jak to jest ustalone. Zgodnie z przepisami. Zachowujesz odpowiednią prędkość, należytą uważność, ustępujesz tym, których masz obowiązek przepuścić, parkujesz tam, gdzie wyznaczamy do tego miejsce. Uiszczasz stosowne opłaty, wykupujesz ubezpieczenie i dbasz o sprawność swojej maszyny.
Niestety w Polsce nastąpiło pewne rozdwojenie jaźni. Kierowcy uzurpują sobie prawo do zachowań wg własnych zasad, bez uwzględniania innych użytkowników wspólnej przestrzeni, a służby wynagradzane za to, aby łamiących zasady karać, skupiają się na wmawiania nam, że tak naprawdę nic złego się nie dzieje. Władze, które są stroną wspomnianej umowy odwracają wzrok i okazują się być bezwolnymi, niesprawczymi gadającymi głowami.
"Kaganek oświaty"
Akcje edukacyjne są ulubionym narzędziem prowadzenia polityki i udawania, że coś się robi. Miliony rozdanych odblasków, setki tysięcy wydane na reklamy, godziny spędzone na instruowaniu dzieci jak prawidłowo rozglądać się przed przejściem dla pieszych. To wszystko to wielka bujda na resorach i poplątanie z pomieszaniem.
Prezydent Trzaskowski ogłasza “Tydzień bezpieczeństwa”, w którym wrzuca wszystkie wątki łączące się z tym hasłem: od bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych, przez bezpieczeństwo kobiet i wojnę, po ochronę przed powodzią. Po co? Chyba po to, aby mieć kartki pełne odpowiedzi na pytanie dlaczego dopiero teraz Warszawa zdecydowała się na przebudowę przejść dla pieszych, które 7 lat temu zostały ocenione przez Zarząd Dróg Miejskich na niebezpieczne lub bardzo niebezpieczne. Bo jak inaczej wytłumaczyć się z tego, że 10 lat zajmie poprawa podstawowego bezpieczeństwa pieszych w mieście, w tym dzieci i seniorów?
W ten właśnie sposób w debacie publicznej mamy wielkie poplątanie z pomieszaniem informacji dotyczących tego jak faktycznie wygląda sytuacja na polskich ulicach, a edukacja skupia się na dyscyplinowaniu pieszych, w tym dzieci (o mojej ulubionej akcji pt. “Pomachaj Kierowcy” pisałam TU), zamiast surowym karaniu przestępców drogowych i kierowców, którzy z premedytacja łamią przepisy i inwestowaniu w bezpieczną infrastrukturę.
Chcącym zgłębić temat polecam odsłuchanie audycji “Strefa Rodzica”, w której przedstawiciel Komendy Głównej Policji wrzuca wszystkie statystyki do jednego worka, miesza w nim, a potem pojedynczo cytuje randomowe dane bez osadzania ich w kontekście. LINK.
Jak jest naprawdę?
- Obserwując medialną debatę można odnieść wrażenie, że w Polsce piesi ubrani na czarno od stóp do głów, w słuchawkach na uszach i nosach w telefonach” rzucają się na biednych kierowców, prosto pod koła ich jadących 30 km/h samochodów.
Statystyki jednak pokazują zupełnie coś innego. Oto one:
- w 2023 r. roku miało miejsce 20 936 wypadków drogowych, w których zginęło 1 893 osób, a 24 125 zostało rannych;
- najwięcej wypadków miało miejsce we wrześniu (10,7% ogółu), w czerwcu (10,1%) i w sierpniu (10,0%).
- Najwięcej wypadków odbywa się w piątki oraz w godzinach 14.00 – 19.00
- Najwięcej osób zginęło w sierpniu (10,8%) oraz w lipcu (10,2%).
- Najwięcej wypadków odbywa się w ciągu dnia – 70,9% Mitem jest więc to, że wypadki zdarzają się w okresie zimowym, przy słabej widoczności i złej pogodzie. Po zmroku odbywa się jedynie 5,8% z nich.
- 71,1 % wypadków odbywa się na terenie zabudowanym.
- 91,0% wypadków odbywa się z winy kierowcy!
Jak wygląda bezpieczeństwo pieszych?
- W 2023 roku odnotowano 4 943 wypadki z udziałem osób pieszych (23,6% ogółu wypadków)
- zginęło w nich 457 pieszych (24,1% ogółu zabitych),
- 4 609 pieszych zostało rannych (19,1% ogółu rannych).
- Najczęściej do wypadków z osobami pieszymi dochodziło w obszarze zabudowanym – 4 484 wypadków.
W przypadku pieszych faktycznie okres zimowy jest najtragiczniejszy. Najwięcej pieszych zginęło w listopadzie – 68 (14,9% ogółu zabitych pieszych), największa liczba pieszych doznała obrażeń w grudniu – 567 (12,3%). Trzeba tutaj dodać jednak kluczową informację – najczęściej do wypadków z osobami pieszymi dochodziło w obszarze zabudowanym,
jednakże skutki wypadków mających miejsce poza obszarem zabudowanym były
tragiczniejsze, gdyż w niespełna co trzecim wypadku zginął człowiek, zaś w obszarze
zabudowanym w co szesnastym.
- 77,9% wypadków z pieszymi miało miejsce z winy kierującego;
- 20% z winy pieszego;
- na przejściu dla pieszych miało miejsce 54,3% wszystkich wypadków z udziałem pieszych.
Dlaczego nie chronimy dzieci?
W pracach ze szkołami słyszę historie dzieci, które opowiadają o swojej drodze do szkoły. Często są to historie mrożące krew, inne zwyczajnie smutne: urywające się drogi rowerowe, zastawione samochodami chodniki, cofający na oślep kierowcy, rozpędzone samochody, chodnik który urywa się 500 m. od szkoły, brak wiaty i ławki na przystanku autobusowym, zero przejścia dla pieszych w odległości 2 km.
Trudną sytuację dzieci widać także w statystykach. W 2023 r. zostało potrąconych 912 dzieci w wieku od 0 do 17 lat, zginęło 19 z nich.
Jeśli wiemy, że piesi giną przede wszystkim poza terenem zabudowanym, wiemy też, że poza miastami dzieci chodzą do szkoły określonymi drogami, to naszym zadaniem jako dorosłych powinno być zadbanie o to, aby całą tą drogę miały szeroki chodnik i oświetlone przejścia dla pieszych.
Jeśli wiemy, że w miastach szkoły są w konkretnych miejscach, to powinniśmy tam tworzyć szkolne ulice i nie pozwalać na niekontrolowany ruch samochodowy przed szkołą.
Jeśli wiemy, że konkretne ruchliwe skrzyżowania są drogą do szkoły dla dzieci, to powinnismy zbudować taką infrastrukturę, aby ta droga była bezpieczna.
W mediach pojawiają się kolejne informacje o potrąceniach pieszych na przejściach, nielegalnych wyścigach samochodowych w miastach, wypadkach z powodu nadmiernej prędkości kierowców. Jednocześnie nasze władze i służby nadal bawią się w rozdawanie odblasków i ulotek. Weźmy się za konkretną pracę, wysokie mandaty, holowania nielegalnie zaparkowanych samochodów i tworzenie szkolnych ulic. Przestańmy kierowców traktować jak dzieci. Zacznijmy dzieci traktować jak ludzi.
Tekst: Agnieszka Krzyżak-Pitura