Szkolne ulice jako program wyborczy?

Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. W dojrzałych i samorządnych demokracjach kandydaci na stanowiska prezydentów i prezydentek, burmistrzów i burmistrzyń, wójtów i wójcin, często z nich się wywodzą lub reprezentują konkretne lokalne środowiska i grupy. W ten sposób, wsłuchując się w głos mieszkańców lub znając go od lat pracując na ich rzecz, budują swoje programy wyborcze. Jednak znajomość potrzeb mieszkańców to za mało. Potrzebna jest jeszcze wizja. Kierunek, w którym wg kandydatów, dana miejscowość i funkcjonująca w niej społeczność, powinna ewoluować. Czy taką wizją może być obecność dzieci na miejskich ulicach?

Szkolne ulice jako programy priorytetowe i strategiczne powstają i są realizowane w wielu miastach w Europie. Na otwieraniu ulic dla pieszych swoją polityczną karierę od lat buduje merka Paryża Anne Hidalgo, szkolne ulice wprowadzone zostały w 150 lokalizacjach, a to nie jedyne propiesze rozwiązania w stolicy Francji. W Barcelonie obecnie szkolnych ulic jest 218, kolejne 78 jest w trakcie realizacji. Nie tak dawno Mediolan zdecydował się uruchomić “Piazza aperte per ogni schouli” – program współtworzenia z lokalną społecznością szkolnych ulic. Decyzja umocowana była ogromnym sukcesem pilotażowego programu realizowanego w latach 2018-2023, w którym przekształcono 42 place w społeczne przestrzenie publiczne. Po ogłoszeniu programu dla szkół Mediolan otrzymał 86 zgłoszeń, które systematycznie planuje realizować:

Te dwa przykłady, chociaż można obok nich postawić Barcelonę, czy kolebkę idei szkolnych ulic czyli Wiedeń, pokazują że wizja i odwaga w działaniu decydentów może realnie zmienić kształt i funkcjonowanie naszych miast. A co za tym idzie diametralnie zmienić jakość naszego – mieszkańców – życia. 

Czy programy wyborcze w 2024 r. w Polsce przyniosą coś nowego?

To pytanie retoryczne, ale przebija się w nim cień mojej nadziei na zmianę. Po ogromnym sukcesie frekwencyjnym w wyborach parlamentarnych, liczne organizacje pozarządowe nie ustają w staraniach, aby zachęcić jak najwięcej kobiet do startu w wyborach. Szkoła Liderów, Dziewczyny do polityki czy NDI szkolą i wspierają kobiety w ich drodze do samorządowego sukcesu. Czy stawianie na kobiety ma tutaj znaczenie? Oczywiście, że tak! Kobiety zdecydowanie inaczej doświadczają miasta i życia w nim, niż mężczyźni. Co za tym idzie ich postrzeganie priorytetów miejskich różni się od tego co do tej pory prezentowali prezydenci polskich miast. (Chętnych zgłębienia tego tematu odsyłam do wpisu dotyczącego płci w mobilności, dostępnego TU.). Zatem łączenie płci kandydatur na najważniejsze lokalne stanowiska może przełamać impas “samochodzy” w polskich miastach.

Niestety w Polsce w działaniach dotyczących szkolnych ulic cały czas jesteśmy w klasycznym samorządowym greenwashingu. Poszczególni, choć nadal pojedynczy, włodarze poczuli już, że bezpieczeństwo dzieci na drogach, szczególnie w okolicach szkoły jest ważne dla mieszkańców, szczególnie rodziców. Jednocześnie nie podejmują żadnych znaczących, strategicznych i wnoszących zmianę działań. Małe jednorazowe działania, akcje lub inicjatywy, które są jak plaster na krwawiącą tętnice zalewają internet próbując pokazać bardziej progresywną w obszarze mobilności twarz miast. Tak oto kolejne samorządy otrzymują nagrody za działania na rzecz bezpieczeństwa:

Pewnie można powiedzieć, że “lepszy “rydz niż nic” lub coś podobnego, ale kompletnie nie. Brak strategicznego podejścia do planowanie bezpiecznych przestrzeni dla dzieci skutkuje ciągłymi PRowymi zagrywkami władz i kompletną niemocą urzędników.

O szkolne ulice apelują ruchy miejskie i organizacje pozarządowe.

Pewnym dysonansem poznawczym można nazwać istniejący od kilku lat ruch organizacji pozarządowych i ruchów miejskich, które starają się jak mogą zachęcać władze do tworzenia szkolnych ulic. Z jednej strony dialog obywatelski, w bardziej lub mniej ustrukturyzowanej formie, jest obowiązkiem władz lokalnych. Z drugiej pozostają one głuche na przygotowywane analizy, badania, raporty i akcje uliczne reprezentantów społecznych, dotyczących wartości i konieczności tworzenia szkolnych ulic, a jest ich całkiem sporo. Napomknę tu o:
“Katalogu dobrych praktyk szkolnych ulic w Polsce i na świecie” 
– Broszurze “Do szkoły bez samochodu”
– Publikacji “Szkolne ulice w Polsce”  
– działana projektu “Ulice Szkolna”;

Od 2022 r. w Polsce odbywają się cyklicznie akcje #StreetsForKids, w których lokalne społeczności wybranych szkół apelują do władz o utworzenie szkolnych ulic. Tylko korzystać i realizować działania. 

Jakby tego było mało zarówno poszczególne organizacje, jak i koalicje organizacji wypracowują konkretne postulaty skierowane na dostępne i bezpieczne dla pieszych miasta, również poprzez tworzenia szkolnych ulic. Bydgoski Ruch Miejski opublikował program “5×5 dla Bydgoszczy”, w którym w  “5 dla pieszych” widzimy szkolne ulice jako jeden z priorytetów. 


W Warszawie koalicja lokalnych organizacji pozarządowych we współpracy z Clean Cities Campaign przygotowała zestaw postulatów pt. #ZdrowaPrzestrzeń, w których apelują o konkretne działania tworzenia szkolnych ulic.

Warszawa nie chce, mimo że mówi że chce.

Stowarzyszenie Zielone Mazowsze zirytowało się na wiszące w Stolicy plakaty (niby nie wyborcze, bo kampania wtedy jeszcze nie można było kampanii prowadzić) promujące warszawski “Program Droga na 6”. Swoje oburzenie wyrażają we wpisie na FB. Czy słuszne? Moim zdaniem tak.

Co złego w tym, że prezydent Rafał Trzaskowski promuje program podnoszenia bezpieczeństwa dzieci? – można zapytać. Otóż to, że – niestety – program “Droga na 6″ trudno nazwać programem, a już z pewnością nie dumą miasta.
– od 2020 r. w programie powstały jedynie 4 szkolne ulice;
– program nie stawia sobie konkretnych celów ilościowych, ani jakościowych, o czym w rozmowie z Magazyn Miasto mówią sami pracownicy programu (do posłuchania TU);
– w programie realizowane są bardzo “podstawowe” sposoby na ograniczenie ruchu samochodowego przed szkołą – w większości jest to zamknięcie dojazdu aut na 30 min., co trudno nazwać prawdziwą przemianą miejskiej przestrzeni, w której zmieniamy proporcję podziału przestrzeni;
– mimo, że ratusz już dokładnie zbadał to w jaki sposób dzieci docierają do szkół w znaczącej większości nie jest to samochód, a chęć jazdy do niej rowerem wskazywana jest przez 87% badanych uczniów (!) nadal nie planuje brakuje wizyjnego podejścia do szkolnych ulic jako elementu polityki miejskiej;
– co chwila pojawiają się w przestrzeni publicznej informacje o planowanych poszerzeniach dróg, wycince drzew lub tworzeniu miejsc parkingowych na ulicach przy placówkach dla dzieci lub sąsiadujących. Wystarczy wspomnieć planowane na najbliższe miesiące przebudowy ul. Spartańskiej na Mokotowie (więcej TU) czy skrzyżowania ul. Arkuszowej z Estrady na Bielanach (więcej TU); – nowe inwestycje w żłobki, przedszkola czy szkoły nie uwzględniają potrzeb dzieci i kierunków związanych z eliminacją ruchu samochodowego przy szkołach i priorytetowania drogi do szkoły na piesza lub rowerową; – inne działania miasta, takie jak tworzenie infrastruktury rowerowej, uspokajanie ruchu strefami Tempo 30 czy Strefa Czystego Transportu wydają się być oderwane od programu “Droga na 6.” i nie traktują szkolnych ulic jako elementów tych programów.

Fundacja Rodzic w mieście w projekcie “Nowa Szkolna Ulica” realizowanego w 2021-2022 r. przygotowała projekty zmiany 5 szkolnych ulic, skonsultowanych z lokalną społecznością, przetestowanych, z przygotowanym projektem. Miasto we współpracy z burmistrzami poszczególnych dzielnic: Śródmieścia, Ochoty, Targówka, Wesołej i Pragi Północ mogliby kontynuować zrealizowane działania, korzystając z wykonanej już pracy, przeprowadzonych rozmów z mieszkańcami, partycypacji zaangażowanych w projekt osób.  Mało tego – władze, nie tylko Warszawy, mogłyby przecież korzystać z zasobów i wiedzy organizacji pozarządowych i chęci zmiany miasta, jaka tkwi w DNA ruchów miejskich. Niestety nadal, z niewiadomej przyczyny, tak się nie dzieje.

Włodarzom i kandydatom w nadchodzących wyborach polecam uwadze publikację “Szkolne ulice jako elementy realizacji strategii miejskich i krajowych.”

 

Tekst: Agnieszka Krzyżak-Pitura

Spread the love